"... kierujemy się na ogół tą maksymką, moc radości wzmacniać smutku odrobinką..." Jeremi Przybora

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Pomoc dla Ani

Przemiłe Panie, jedna z Pań Blogerek potrzebuje pomocy. Skoro razem potrafimy się czymś zachwycać, cieszyć, stać w kolecje po słodycze :-) razem też potrafimy na pewno sobie nawzajem pomóc.
Po informacje kieruję do Maikowej,  tu oto:  

Przepraszam, że tak ostentacyjnie i bezczelnie nagabuję, ale ... no niech będzie, posłużę się słynnym "warto pomagać". WARTO POMAGAĆ !
Zgłosiłam się, choć nie przez akcję na facebooku, nie posiadam. Może choć trochę pomogę.

Dużo zdrowia Aniu :-) :-) :-) :-)



Pozdrawiam z początkiem tygodnia
Padam do nóżek

Edyta z Kubkiem Kawy



niedziela, 7 kwietnia 2013

Po-Wielkanocnie

Wolffianka ma swojego Króla Czarosława, a my mamy zające Mamy. Wolffianka ma swojego uszatego niezależnie od pory roku, okresów świątecznych i bezświątecznych. My mamy uszate, niestety, wyłącznie wielkanocnie. Oprawione w błękitną ramkę z tekturki falistej. Na sznurkowej zawieszce. Przyszpilone, wraz z krzyżykowymi gąskami, kaczkami, do tapety w przedpokoju. Rozweselają nawet w najbardziej zimową i śnieżną Wielkanoc. A te boskie odonki ... :-) Taki odon to niesamowita rzecz! Moja Bratanica, gdy była mała, miast "g" mówiła "d" (czy ja już o tym nie pisałam ...) i tak to już u nas zostało. Podobnie jak niedźwiedź pluszowy Boddan, noda. itp.  




Jeszcze trochę nas pocieszą. Jeszcze trochę...


Posłusznie melduję: jaskier na stoliku powoli zaczyna przekwitać, ech... Prace nad cukierasami postępują ...




... dziś bez pomocy Tygrysy, pewnie chwilowo. Wczoraj nawet trzeba było wełnę z pasiastych łap wyrywać. Przysposobiła sobie luźno zwisający kawałek i natychmiast pocwałowała z nim do drugiego pokoju. Odrobinkę się popruło. Nieco. Tycio.

Padam do nóżek niedzielnie
Edyta z Kubkiem Kawy choć właśnie z cienkim kisielkiem wiśniowym


sobota, 6 kwietnia 2013

The End

Jak wszyscy wiedzą, kiedyś odpadło oczko temu misiu :-) A wczoraj wieczorem mojemu laptopu :-)odpadło ...




... i nastapiła groźna, mroźna cisza... Przemyśliwuję. Znak? Fatum? Koniec czego? Koniec kogo? Koniec tragiczny? Na szczęście moja dusza, optymistycznie nastawionego do świata pesymisty, po cichu, bardzo cichutku, liczy na ...




... cokolwiek miałoby mieć już teraz swój The End!

Przyjemnego weekendu życząc padam do nóżek i pędzę zrobić sobie, pierwszą dziś i jednocześnie przedostatnią, kawę z mlekiem. Może troszkę kardamonu?

Edyta z Kubkiem Kawy