"... kierujemy się na ogół tą maksymką, moc radości wzmacniać smutku odrobinką..." Jeremi Przybora

niedziela, 15 grudnia 2013

Pod loteryjkową choinkę zaglądam...

i widzę, że prezenta strzępkowo - okruchowe już przybyły, czyli są gotowe!

Naprędce zorganizowałam maszynę losującą...



i przystąpiłam do losowania... 

Część ruchoma maszyny losującej wysuwa się i 
chwyta karteczkę z imieniem przyszłej posiadaczki
płyty z pięknymi, nastrojowymi kolędami Zbigniewa Preisnera.
Mam nadzieję, że się spodobają:-) Oby:-)



Losowanie wtóre przynosi imię blogeżanki,
 która w święta będzie mogła "pomieszkać" w magicznym domu w Anglii
 i 
popatrzeć w oczy Jude'owi:-) 
Zazdroszczę... Jednego i drugiego:-)


(Zdjęcie wyszło nieco niewyraźnie, więc dodatkowo napiszę imię, które powyżej - "Sylwia:-)" )


Niestety... Tylko tyle paczek znalazłam pod strzępkową choinką... Strasznie mi przykro...
Przepraszam Panie Niewylosowane... 
Za to przesyłam moc pozytywnych wibracji pierwszego sortu! 
Małe pocieszenie, wiem...

A Panie Wylosowane bardzo proszę o adresy na mail:
edyta.strzeszewska@wp.pl

Jutro z rana wystrzelę puchate koperty z wygraną:-)
Niech zawartość służy w święta:-)

Pozdrawiam ciepło i serdecznie:-)

Edyta z Kubkiem Kawy










środa, 11 grudnia 2013

Loteryjka Pod Choinkę

Moje ulubione słowa w grudniu to... 

HO HO HO!!!! 

i jeszcze każdy z wersów 

Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj... 

A Wasze ulubione słowo w grudniu?

To tak nawiasem mówiąc - pisząc. Najważniejsze dziś bowiem jest to, że to czas najwyższy na 

ostatnią loteryjkę w 2013 roku:-) 

Kurka... i kolejny rok do odkreślenia. Ale dobrze, że się zdarzył:-)

Przyznam szczerze, że miałam zamiar pokazać co jest do wyloteryjkowania, ale że renifery w tym roku zapracowane okrutnie i ogromnie, więc przedmioty loteryjki dotrą do mnie dopiero w piątek - sobotę. I co tu zrobić... Nie mogę ich pokazać... Ale nie ma tego złego! Uświadomiłam bowiem sobie, że przecież prezent pod choinką też zawsze jest piękną wielką niewiadomą aż do momentu, gdy radośnie rozerwiemy papiery i kokardki lub zanurzymy się do połowy w torbie Mikołaja. Stąd też 

zapraszam do 

Loteryjki Pod Choin

ze szczelnie zapakowanymi dwiema paczuszkami

a więc wygrają loteryjkę dwie osoby:-)



A że bywam gadułą:-) oczywiście nie wytrzymam by nie uchylić lekko, leciutko, wieka każdej z paszuch... 

I oto w pierwszej będzie coś do posłuchania. 
Świątecznego, nastrojowego, a nawet powiedziałabym, że melancholijnego. 
Podpowiedź jest też taka, że wielbiciele filmów duetu Kieślowski - Piesiewicz będą bardzo ukontentowani. 
Dzięki zawartości tej paczuszki nastrój świąt jest zagwarantowany. 
Od pierwszej sekundy.

A w drugiej paczuszce będzie kilka błyszczących na dużym ekranie gwiazd, nieco roziskrzonego angielskiego śniegu, przytulny domek pod Londynem, gorący wiatr za Zachodnim Wybrzeżu Stanów, szczypta humoru, sporo miłości. 
Wystarczy wcisnąć "play", wziąć do rąk kubek kakao, świąteczny makowiec na talerzyku już leży i już gotowy przepis na świąteczny wieczór. 
Od pierwszej minuty.

Proszę zapisywać się w komentarzu poniżej do 15 grudnia do godz. 17.00.
(oczywiście można zaznaczyć, którą z paczek pragnie się przygarnąć)

Wyniki losowania ogłoszę tego samego dnia, pomiędzy 18.00 - 19.00.

A paczuszki wylecą do Osób Wylosowanych następnego dnia, w poniedziałek.
Przecież na święta mają już dawać radość:-)

Zapraszam ciepło, na poły jesiennie, na poły już świątecznie!
Pozdrawiam ciepło
a raczej 

HO HO HO! :-)

Edyta z Kubkiem Kawy




sobota, 7 grudnia 2013

Ho ho ho... czyli wymianki pod patronatem św. Mikołaja niemal finał

Fabryka Małych Przyjemności na kilka chwil zarzuciła kąt roboczy i z kubkiem kawy przystępuje do czegoś w rodzaju podsumowania. Jak to mówią...


wymianka, wymianka i po wymiance... 

A raczej... Niemal po wymiance. Niestety!!!, do czterech wymiankowiczek przesyłki jeszcze nie dotarły. Ogromnie mi przykro z tego powodu. Bardzo. Jednak paczki są w drodze! Przynajmniej, co do trzech z nich, mam taką informację. Można więc powiedzieć, że Mikołaje zadziałały prawidłowo, a zawiodły... renifery. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa i pozytywnych przypuszczeń, przesyłki winny w końcu dotrzeć w poniedziałek. Oby nie zaginęły w przyrodzie. Oby! Trzymam rękę na pulsie, jeśli takie internetowe trzymanie coś daje... Gdyby co... oczywiście wywiążę się z mojej obietnicy przysłania paczki pod choinkę:-) 

Uśmiechnęłyście się radośnie na widok efektu mikołajowych poczynań? Tak? Bardzo bym chciała, żeby wszyscy owego mikołajkowego dnia byli naprawdę ucieszeni z tego co otrzymali:-) Oczywiście, pomijam już kwestię przykrej sytuacji opisanej powyżej... A więc? Jest uśmiech na twarzy?

Bardzo bardzo bardzo dziękuję za udział w wymiance. Przyzna, że było to chwilami wyzwanie. Głównie w owej dłuuuuugiej chwili, gdy pisałam posta po losowaniu par Mikołaj - Obdarowany. To taka chwila na dwie kawy i trzy michałki. Kopiowanie adresów, ho ho ho...
Jeszcze raz bardzo dziękuję za udział w wymiance! Bardzo:-)

Wyciągnęłam z Wymianki Pod Patronatem Św. Mikołaja kilka wniosków, bo to moja pierwsze tego typu poczynanie, które zmuszą mnie do modernizacji zasad ewentualnej przyszłej wymianki.

U mnie Mikołajkowo zadziałała się sporo i przyjemnie. Domowy Mikołaj był ogromnie niecierpliwy i jeszcze w... październiku! dał mi książkę:-) A w Mikołajki dostałam, podrzucony na stolik pracowniczy, zestaw: rózga z dodatkiem czekolady. A może czekolada z dodatkiem rózgi? Wolę wierzyć w to drugie:-)



Poza wymianką, o której za sekundkę, dostałam piękne niespodzianki. A nawet niespodziewanki, bo były to całkiem niespodziewane niespodzianki!

Od mojej ulubionej Pani Dyrektor:-) Basi, z 5 Pory Roku, dostała mi się wielka torba z uśmiechniętym Mikołajem, pełna choinek i słodyczy oraz serwetek na otarcie łez radości:-)


Dziękuję Basiu! Naprawdę taaaaka niespodzianka!

Od Kasi - Brujity, która nierozłączna od swojej kociej towarzyszki, przyleciało do mnie coś idealnego, na wytrzęsione gorączką kości-) Ciepły, bordowy kocyk z Mikołajem i reniferem! I jeszcze herbata na rozgrzanie. Jakby Kasia wiedziała, że angina w toku:-) I do tego ulubiona Milka truskawkowo - jogurtowa, na którą się rzucę, gdy tylko wróci mi zmysł smaku. A to jeszcze nie jest koniec paczki...


Brujiciarzu, Ty to potrafisz zaskoczyć:-) Dzięki dzięki bardzo:-)

Mikołajkowo potraktowałam także to, co Gosia - Mini Filcuś, włożyła na plus do paczki z zamówionymi przez mnie u niej filcowymi prezentami pod choinkę. O prezentach oczywiście sza... Choć mój podziw dla działań Gosi jest jak stąd do Marsa! A na plus w paczce był, okrutnie potraktowany przez renifery, Mikołaj czekoladowy. Chłop doszedł potrzaskany w drobny proch, tylko mu się czekoladowe ciałko obijało po cynfoli. Minę miał wklęsłą i dość zgorzkniałą. Paczka była w podobnym stanie... Choć nie dopatrzyłam się jaką miała minę... Dobrze, że rzeczy w niej z filcu i tylko dlatego żyją!  Żyły także owe plusy - prezenty od Gosi, coś idealnego na moją ulubioną jesień! W końcu jesień kalendarzowa w toku, a poza tym, kolejna jesień już za rok!


Gosiu, ogromnie dziękuję:-) Muchomorów nigdy dość. A Twoje filcaczki boskie! Mam tylko ogromny problem... Jak tu oddać tak piękne rzeczy w cudze ręce... Ech...

A wymiankowo... :-) :-) :-)

W Wymiance pod Patronatem Św. Mikołaja, przybyło do mnie oto to, od Papierkarnii ze stolicy Wielkopolski.


Papierkarnia napisała mi, przepraszająco, że nie umie pakować prezentów. No też! Każda z rzeczy zapakowana była pieczołowicie w szary papier, przewiązana sznurkiem plus radosna kokardka. Niestety Dział Dokumentacji Fotograficznej Fabryki Małych Przyjemności nie zdołał zrobić zdjęcia zapakowanego prezentu, zajęty był bowiem radosnym rozrywaniem paczuszek!
I tak stałam się szczęśliwą posiadaczką moich pierwszych buttonsów! Także pięknej, na poły szydełkowej kartki, boskiej książki o błyskawicznych robótkach (jaki tam jest wzór na fantastycznego misia!!!) oraz... wiadomo co tygrysy lubią najbardziej... Choć tak w zasadzie to tygrysy lubią wiele rzeczy:-) Ale kubki i filiżanki są, tuż obok książek, na samym czubku trygrysolubienia:-) A owa filiżanka dla miłośników babeczek uplasowała się na czubku czubka tygrysolubienia:-)




Papierkarnio droga! Dziękuję przeserdecznie! Czyli mówiąc po mikołajowemu... HO HO HO:-)

A w ramach pół "służbowej" - pół prywatnej wymianki dostałam także prezent od Rudej S. - Sary. W kopercie przyleciała cała furka torebeczek z papieru z książek. Torebeczki pieczołowicie opisane, zawiązane na małą, złotą kokardkę. Zawierały one w sobie przyjemne, różnorodne, piękne, bardzo bardzo bardzo liczne "cosie". Także niemnożka kanfietaw!


Saro! Bardzo serdecznie i ciepło dziękuję:-) Mój ulubiony... oczywiście dzbanuszek kawy i filiżanka:-)

I na sam koniec taka oto mała niespodzianka:-)
Gdy zaczęłam pisać posta, w którym ogłaszałam wylosowanych: Mikołajów i Obdarowanych, wymyśliłam sobie także, że wśród osób, które przyślą mi informację o nadaniu paczki lub wysłaniu koperty lub zdjęcie jej zawartości (o co wyraźnie prosiłam w tymże poście) zrobię małe losowanko małej niespodzianki:-) A co! Jak szaleć, to szaleć:-)
 Tak więc maszyna losująca poszła w ruch... tj. poprosiłam Mamę by wskazała na liczbę od 1 do 23 (bo tylko tyle osób przysłało maila z informacją o wysyłce) i padło na 18 a więc na... pannę Psycholog - IC:-)
Adres oczywiście posiadam:-), a mała przyjemnostka w małej przesyłce wyleci w poniedziałek:-) Mam nadzieję, że się spodoba...

I jeszcze...   
Dostałam w Mikołajki taki oto anonimowy komentarz, pod postem ogłaszającym Wymiankę pod Patronatem Św. Mikołaja, pisownię cytuję w oryginale, mam wielką nadzieję, że była... zamierzona:-), z pewnością dla wzmocnienia przekazu:-), a więc: 

"bez nadzieja muwie to wam ja gelka 123557687698787 ktos przebije mnie".

Hmmm... Nie żalę się, o nie! Jedynie sobie rozmyślam... Jeśli Anonimowej Gelce nie podobał się pomysł wymianki, mogła ona sobie poszukać innej, przyjemnej, obiecującej, ciepłej wymianki okołoświątecznej. Natomiast jeśli Anonimowa Gelka wzięła udział w wymiance i jest ogromnie niezadowolona z jej efektu to jest mi bardzo przykro. Naprawdę. Serio serio. Lepszy efekt przynosi jednak rzeczowy mail lub takiż komentarz, niż wprowadzanie, tym co się muwi, atmosfery bez nadziei i sonczenie jadó:-) Szkoda życia:-) Anonimowa Gelko, głowa do góry, inne wymianki mogą się udać lepiej. I... poczuj święta:-) Życzę udanych prezentów pod choinką:-)
Swoją drogą, bardzo mnie ciekawi, co znaczą owe cyfry, które tak złowieszczo wyglądają? A może to strasznie długa liczba mówiąca na której pozycji beznadziejnych rzeczy znajduje się wymianka? A może tajny kod, który wypowiedziany na głos, sprawi, że zamienię się w żabę. W sumie... wyszło by mi to na dobre:-) 


I tym... chciałam napisać, że "optymistycznym" akcentem... Ale w sumie, nieco mnie ubawił ten komentarz. No więc... I tym zabawnym akcentem PADAM DO NÓŻEK i...

poczujmy już święta:-)

Edyta z Kubkiem Kawy

ps. W przyszłym tygodniu pośród strzępków rozsypana zostanie dość szybka loteryjka na świąteczne wieczory... Już zapraszam:-)