...wychodzą różne kartki. A wszystko zależy nie ode mnie, a od głównego napędu - kolęd i piosenek świątecznych, którymi się doświąteczniam, by kartki się robiły. Bez tego ani rusz! Nie mówię, że zawsze działają najprzedniej, bo nie zawsze to, co wychałturzę ma sens...
Mam to szczęście/nieszczęście, że mało chadzam po sklepach, więc "przemysłowe" przedświąteczne muzykowanie na siłę nie ma szans na uśmiercenie moich uszu. Sama sobie wybiera co, jak i kiedy. I ile! Gdy zapodam sobie piosenkę świąteczną z tysiącem dzwoneczków u sań, jak wczoraj, to ręce same robią...
Mam to szczęście/nieszczęście, że mało chadzam po sklepach, więc "przemysłowe" przedświąteczne muzykowanie na siłę nie ma szans na uśmiercenie moich uszu. Sama sobie wybiera co, jak i kiedy. I ile! Gdy zapodam sobie piosenkę świąteczną z tysiącem dzwoneczków u sań, jak wczoraj, to ręce same robią...
Tym razem tak jakoś wyszło, że jest i ekologicznie, i kolorowo.
No i dalej HO HO HO do robót wracam!
Serdeczności na cały tydzień ślę:-)
Edyta z Kubkiem Kawy






































