"... kierujemy się na ogół tą maksymką, moc radości wzmacniać smutku odrobinką..." Jeremi Przybora

sobota, 25 maja 2013

Miałam niesamowite szczęście ...

... w moim chorowaniu. Miałam ogromne szczęście, że moje leczenie, chemioterapię i inne takie, przewidziały przepisy. Fart niesamowity. 
      
       Ania nie ma tego szczęścia i mimo że jest ogromnie dzielną, ogromnie silną i pełną optymizmu osobą, brakuje Jej do leczenia strasznie wielkiej sumy. Sumy niebotycznej, jak na siły jednej osoby, wzmocnione nawet siłami rodziny i przyjaciół. Z prośbą o pomoc dla Ani pisałam już jakiś czas temu, W TYM MIEJSCU. Pieniądze potrzebne są na cykl leczenia, które nie jest refundowane przez NFZ. Jeśli nie będzie leczenia, nie będzie możliwości przeszczepu od obcego dawcy. To będzie już trzeci przeszczep Ani, dwa pierwsze, autoprzeszczepy, nie dały rady paskudnemu potworowi, któremu się wydaje, że może pokonać Anię. Tym razem NA PEWNO się uda! Potrzebne są TYLKO i AŻ pieniądze. 

Ania pisze piękny blog Dzierganki To Nie Wszystko
http://dziergankitoniewszystko.blogspot.com

       My pokazujemy, w czterech kątach naszych blogów, to co w nas najpiękniejsze - nasze zdolności, talenty. Pokazujemy naszą codzienność, to co nas cieszy, bawi, daje radość. Ania, mimo woli, zmuszona przez chorobę, pokazuje to co jest w niej najpiękniejszego - siłę, odwagę, determinację. A jej codzienność to nie tylko radości "naszego typu", ale radość, że jest nadzieja a także walka o realizację tej nadziei. 

       Z pewnością nie mam prawa mówić w imieniu Ani, ale wystarczy zrobić klik właśnie TUTAJ i usłyszycie Anię. Z pewnością nie mam tego prawa mówić w Jej imieniu, ale... mówię od siebie. I choćby nie wiem jak żałośnie to zabrzmiało, to ... najgorsze są te momenty w chorobie gdy nadchodzi wieczór, potem noc ... i jedną z wielu rozpaczliwych myśli, z którymi jest się bardzo samotnym, są te z pytaniem o następne święta, czy zobaczy się zakwitające wiosną bzy, poczuje na twarzy pierwszy śnieg zimą, o smak kremu na torcie w kolejne urodziny ... nie potrafiłam nocami zgasić światła przez wiele długich miesięcy... 
      
Na 1% z podatku już zbyt późno, ale na małą choćby wpłatę z pewnością nie. 
Każda złotówka się liczy. 
Naprawdę każda.
I to jak najszybciej bo czas ciągle pędzi jak szalony. 



Można także przyłączyć się do akcji pomocy Ani inną drogą, klik TUTAJ.

I jeszcze ... nie wiem czy to ma jakiś sens, czy mnie nie wyśmiejecie, czy to w ogóle coś da ... naprawdę nie wiem czy się uda ... ale muszę spróbować ... jeśli podobają Wam się moje anioły ...  jeśli się podobają ... proszę przelejcie na konto Ani (czyli fundacji, o czym informacja w ulotce wyżej) na przykład z 40 - 50 złotych, a ja w zamian zrobię anioła i wyślę na Wasz adres.  
Anioły do obejrzenia pod etykietą Lepianki Solne. Najmniejszy z moich aniołów kosztuje 20 złotych, największy 35 złotych. Myślę więc, że licząc koszt przesyłki, który pokryję, byłoby to uczciwe względem Was. I ogromnie pomocne dla Ani. Właśnie przeczytałam u niej w blogu, że zebrano dotychczas 13 tysięcy złotych. A na jeden tylko miesiąc kuracji potrzebuje ich 40... 
(Jeśli ktoś będzie chętny by w ten sposób pomóc Ani proszę o informację w komentarzu, a później mail z dowodem wpłaty i swoim adresem.)

Przepraszam za moją może nadmiar śmiałą i bezczelną propozycję, ale bardzo bym chciała ... Przepraszam.  


Pozdrawiam serdecznie
I ciągle mocno, ogromnie mocno, trzymam kciuki za Anię.
I nie tylko. 

Edyta z Kubkiem Kawy
25.05.2013r.

i dalej w tej sprawie:

czwartek, 30 maja 2013

Trzeba jak najszybciej ...

zrobić coś pięknego i kuszącego, a już Wy to potraficie!! oj potraficie!!! i przesłać do naszej Ani (o której na marginesie, tuż obok) albowiem,  jak wieść niesie, 9 i 23 czerwca odbędą się Aniowe imprezy charytatywne, na których organizowane będą aukcje. Wszystko dla możliwości leczenia Ani i to jak najszybszego leczenia. Czas jest tu ogromnie ważny, ogromnie. A suma do zdobycia ogromna.

Oczywiście służę adresem Ani. I sama też deklaruję, żeby nie było, że tylko nawołuję, nawołuję a jedynie palcem w bucie sobie kiwam, kawę popijam, książki czytam, głupoty piszę ... i nic więcej... Deklaruję więc, że i tym razem także coś wyślę, może ... kilka aniołów (oby tylko nie potłukły się w transporcie) oraz notesy - pamiętniki. Do myślenia cała noc, do pracy cały weekend. Jutro biorę się do roboty, w poniedziałek wysyłam. 
Kobiety Drogie ... wiecie co trzeba zrobić:-) Bardzo proszę:-)

Pozdrawiam ciepło i burzowo nieco, znowu błyska się za oknem
Edyta z Kubkiem Kawy

21 komentarzy:

  1. Edytko, w poniedziałek zrobię wpłatę, to będzie ten anioł co mi obiecałaś tylko masz go podpisać Ania- też chcę pomóc, a do Ani będę zaglądać. Dobrze, że to napisałaś, Twoje słowa są budujące i poruszające, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniowy anioł to będzie plus do tych obiecanych:-) I wszystkie wyruszą w środę:-)
      Dziękuję bardzo bardzo mocno, a nawet jeszcze bardziej:-)

      Usuń
  2. Trzeba mówić głośno, żeby wszyscy usłyszeli!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję, wiesz za co:-)
      Anioły wypuszczę w środę:-) Tylko nie wiem czy kolorowe czy naturalne... Muszę zamailować, pewnie szybciej dojrzysz.
      Dziękuję:-)

      Usuń
  3. Anioły są wśród nas i jak w to nie wierzyć !dobra z Ciebie Duszyczka !
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie o moją duszyczkę chodzi:-) :-) :-)

      Usuń
  4. Jak to porażająco brzmi" "miałam szczęście"
    Jaką złość to budzi... że można być w przedziale albo poza przedziałem...że państwo w którym żyjemy i płacimy nasze podatki ma prawo nas zakwalifikować do "warto" i "nie warto" inwestować
    Nie znam Ani.. trafiłam do niej wczoraj dzięki Qurce... ale pomogę na tyle na ile będę mogła...

    OdpowiedzUsuń
  5. Edytko, wzruszyłam się czytając Twoje słowa, nawet teraz nie widzę klawiatury tylko piszę na pamięć. Ty Kochana najlepiej wiesz co człowiek czuje w chwilach osamotnienia, w ostatnim czasie zaczynałam wątpić w to że uda mi się uzbierać te ogromne pieniądze. Ale dzięki Waszym dobrym sercom, dzięki temu że "tupiecie" w mojej sprawie znów wróciła nadzieja... Edytko dziękuję Ci bardzo że pomagasz mi, dużo zdrówka Ci życzę, oby Twoje koszmary nie wróciły już nigdy <3

    Buziaki
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, cokolwiek by nie zrobić, to mało... Gdybym tak w totka wygrała...

      Usuń
  6. Pięknie Edytko, niestety nie dam rady wszystkim pomóc, zasilam konto poety, którego nikt nie chce z operować, jego rak wykończył w kilka miesięcy, stracił pracę... a chciałoby się wszystkim, mogę jedynie udpstępnić... ściskam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraża mnie to, że tam gdzie powinniśmy otrzymać pomoc zostajemy odrzuceni, bo nie mieścimy się w tabeli. Moja kuzynka, chorująca również na nieuleczalną praktycznie odmianę raka też została odrzucona od kuracji i zostawiona sama sobie. Widzę Jej łzy i ten strach w Jej oczach, co dalej. Takich ludzi pozostawionych samym sobie jest wielu, ale dopiero gdy przypadkowo dowiadujemy się o czyjejś chorobie możemy uświadomić sobie ich tragedię. Edytko, postaram się wysłać Ani ile będę mogła, choć nie śmiem Cię prosić o takiego aniołka, żeby nie wyszło, że robię to interesownie. Pozdrawiam Ciebie, dobry Aniele i Anię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioł już wyrywa się do Ciebie:-) Poproszę o adres:-)

      Usuń
  8. Kochana wiesz, że ja zawsze popieram takie inicjatywy !!!
    Wrzucę informację też i u siebie
    Aniołku :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dużo ludzi odchodzi od nas tak niepodziewanie. Na raka umarł mój Ojczym a ja patrzyłam jak choroba postępuje, wiedziałam że koniec się zbliża a i tak nie umiałam się z nim (z ojcem) pożegnać - nie chciałam płakać mówiąc kocham, lecz i tak płakałam. Odszedł a ja miałam, mam mu jeszcze tyle do powiedzenia. Chciałabym aby Ania i inne osoby miały więcej szczęścia i chętnie pomogę. Anioła prosiłabym od Ciebie dla pamięci i wiem jak ja się czuję gdy dostaję coś od innych a nie mogę się odwdzięczyć dlatego będzie mi miło otrzymać takiego stróża od Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci współczuję. Odchodzenie bliskich, a i nie tylko, osób jest ciężkim doświadczeniem. Tym bardziej, jeśli nie możemy im w żaden sposób pomóc, ulżyć. I ciężko się pogodzić z tym wszystkim.
      Anioł oczywiście z ogromną radością do Ciebie poleci:-)

      Usuń
  10. Ani pomogłam jak mogłam...zrobiłam przelew...a Twoje anioły, przepiękne...i nie ukrywam, że chciałabym dostać takiego cudnego ANioła...ale..jestem nieśmiała i nie chce aby wyszło, że jestem...interesowna...ale kocham Anioły i są wspaniałe...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się nieśmiałować tylko mailować proszę z adresem:-) :-) Czekam:-)

      Usuń