"... kierujemy się na ogół tą maksymką, moc radości wzmacniać smutku odrobinką..." Jeremi Przybora

wtorek, 24 lutego 2015

Dementi:-)


"Życie w ogóle prowadzi do rozpaczy. 
Poezja pomaga się z nią uporać." 

Tomas Venclova


I to by chyba w zasadzie wystarczyło dla zdementowania pogłosek o moim tragicznym stanie duchowym, łamane przez depresja, łamane przez dół totalny, łamane przez bardzo złe wydarzenie życiowe, które to pogłoski pojawiły się po moim dzisiejszonocnym wpisie z pięknym, mądrym, i  jednym z moich ulubionych wierszy Lorki. 

Ale że użyłam powyżej wyrazu "chyba" to przyznam jeszcze, że poruszyło mną bardzo to (choć i mocno rozbawiło! no przepraszam... bo że osiągnę wpisem taki efekt, nie przewidziałam!), że zaczęłam dostawać maile po brzegi wypełnione zaniepokojeniem, komentarze pełne przytulania, a nawet jeden telefon. Choć ten to akurat był z małym łomotem werbalnym:-) Bardzo bardzo bardzo mnie poruszyło to poruszenie:-) Poruszyło pozytywnie. I dziękuję za nie. I przepraszam.
Mój ulubiony czarny humor podszepnął mi nawet przy okazji, że może... coś w tym jest, że warto być na własnym pogrzebie?:-)  

Dla upewnienia Tuczytuających: naprawdę wszystko gra. Stało się jedynie tyle że podzieliłam się kawałkiem mojej ulubionej poezji, jednym z moich ulubionych wierszy Lorki i wierszy w ogóle. A że nie jestem rozgarnięta na tyle, by go jakoś ująć we własne słowa, więc go... przemilczałam.
Bo mam w sobie zawsze wiele strachu przed wszystkim możliwym, a przede wszystkim niezbyt różowo widzę przeróżne rzeczy, bo "życie w ogóle prowadzi do rozpaczy", stąd też i ulubienie takiego wiersza, i samo zwątpienie we mnie samej w najczystszej postaci. I wcale moje chwytanie każdej małej radości / przyjemności nie jest tu wykluczającym się, a jedynie wypracowanym, przetestowanym antidotum. 



A skoro już Was tu przywołałam, żeby tak po próżnicy, samym dementi pseudofilozoficznym Was nie męczyć, oto przepiśnik wczoraj poczyniony. 






I kilka przeprostych magnesów na lodówkę.



Przyznacie, że chałturkowanie wchodzi w skład zestawu przeciwdziałającemu "rozpaczy życia", prawda? 

A też i, co oczywiste!, same przepiśniki, receptury kulinarne i książki kucharskie w ogóle mają swój wielki wkład w pozytywny stan ducha i szczęśliwość ludzkości! Bo przecież...

"Ściśle rzecz biorąc, 
tylko jeden rodzaj książek 
pomnożył szczęście naszej Ziemi:
 książki kucharskie"

Józef Konrad Korzeniowski

I powiem Wam, że to chyba może być
święta prawda:-)


Pozdrawiam bardzo ciepło i nad wyraz serdecznie
i przytulam wszystkich mnie przytulających:-)
a także sprawczynię łomotu werbalnego via telefon:-)


Edyta z Kubkiem Kawy




20 komentarzy:

  1. Przepisnik s piękny . Nie wiem co mogłabym jeszcze napisać wiec może lepiej zamilkne

    OdpowiedzUsuń
  2. tak to juz jest że czasami chcemy wyczytać więcej niż autor miał na myśli:))) Przepiśnik przeuroczy i ma to co lubię: filiżanki w pastelach, różyczki i koroneczkę:)
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, dobre o tych książkach kucharskich :)
    Cieszę się znajdując Cię w wyśmienitej formie, droga Edyto :)
    Uściski najserdeczniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przespisnik cudowny subtelny, uroczy :) a że ze stanem duchowym wszystko ok to życzę miłego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamień z serca, Edytko!!!... <3 Co do przepiśnika- piękny :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ładnie napędziłaś stracha :). Przepiśnik cudeńko, lubię filiżaneczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Conrad to ma rację:-)
    A doły i dołeczki to uroda tego świata...wiem coś o tym!

    OdpowiedzUsuń
  8. .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    uf...
    te kropki to kamień spadajacy z mojego serca
    Ty przewrotna Istoto!
    Swoją drogą widzisz - udowodniłaś że poezja porusza :)
    dogłębnie :)
    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak myślę, że osoba (tzn. Ty) tworząca tak piękne i kolorystyczne "chałturki", wcale nie jest tak pesymistycznie nastawiona do życia i choć w zakamarkach swoich myśli ma " wiele strachu przed wszystkim możliwym", to jednak ma dużą siłę życia i wiele pozytywnej energii, którą rozdaje nam tu obecnym. No cóż, między wierszami zawsze można coś jeszcze doczytać:))
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  10. taaaaaa.......... poszłam poczytać ten wiersz... ale już wróciłam :) ciekawy jest bardzo, zastanawiający jeszcze bardziej, do myślenia zmuszający - ale nie na chybcika. Miłego kolejnego dnia Ci życzę :D
    ps. w sumie to dobrze wiedzieć czasem, ze są ludzie, którym zależy...

    OdpowiedzUsuń
  11. I co tu dużo gadać bo przecież to cuda takie, że nic dodać nic ująć:)

    OdpowiedzUsuń
  12. I jak zawsze wychodzę zachwycony z Twojego bloga.
    Przepiśnik świetny, delikatnie oprawiony.
    Spodobały mi się grafiki jakie się na nim znalazły.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Edytko, miło jest czytać dementi. I oczywiście, że wy-twórczość rąk własnych jest znaną w świecie metodą ... terapii zajęciowej :) Też jej używam dla poprawy nastrojów obniżonych. Przepiśnik cudny, choć ten na który czekam juz niecierpliwie :) z Bianką jest wyjątkowy :))

    A co bycia na własnym pogrzebie, to nie wiem czy wiesz, że moja Najlepsza Przyjaciółka z Przedszkola, czyli Zuzanna Antoszkiewicz vel Majka Skowron (od szaleństw) vel Zuzanna Janin (artystka sztuk wizualnych) na początku lat 2000-tych popełniła takie dzieło pt. zbiorczym tytułem "Widziałam swoją śmierć", w ramach którego również urządziła sobie własny pogrzeb.
    Zostawiam dwa linki, gdybyś chciała o tym przeczytać:

    http://artmuseum.pl/pl/filmoteka/praca/janin-zuzanna-widzialam-swoja-smierc-ceremoniazabawy
    http://wyborcza.pl/1,75248,1412820.html

    Czytam Twego od jego początków oraz na chybił trafił i bardzo , bardzo mi się podoba: on - blog i Ona - Edyta z Kubkiem Kawy. Wczoraj np. poznałam Twego malutkiego towarzysza prażonego i zamkniętego w torebce foliowej.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i dołączam się do ogólnej fali przytuleń :))) Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślepa kura ze mnie :( Czytam Twego bloga - oczywiście ...

      Usuń
    2. Ach! Mirosław to nie dzielny facet! Gdyby nie on, to cienko widzę moje chemioterapie:-) Dodawał moc sił! :-)
      A akcji - hepeningu Zuzanny Antoszkiewicz wiem, wiem. Czytałam o tym, obejrzałam kiedyś. Chyba jednak nie porwałabym się na takie doświadczenie... :-)
      Przepiśnik z Bianką nie miał wyjścia i MUSIAŁ wyjść niezły - ze względu na zdjęcie Ori nie miał wyjścia!!!!

      Usuń
    3. Oooo! Miało być, ze Mirosław to niezwykle dzielny facet!!! Mirosławie - przepraszam:-)

      Usuń
  14. jak jest dołek to musi być górka :-)

    OdpowiedzUsuń