Dziś się zaczyna... Czekanie jest miłe, ale... Nareszcie JESIEŃ...
Już są pierwsze późnojesienne gruszki, cóż ze nieładne, chropowate, pryszczate, ale to chrupinięcie, ten grudkowaty, mięciutki miąższ. Z gruszy na podwórku u moich Wujów na wsi. Tej, pod którą Babcia, na ławce, pod wielką tarą i ciężkim kamieniem odciskała w pieluszce Najlepszy Twaróg Na Ziemi.
Na działce mojej Mamy też już są pierwsze szare renety. Też niezbyt awantażowne, ale niebiańsko soczyste, kwaskowe i chrupiące. Zimowe wieczory z pieczonymi jabłkami, z dodatkiem rodzynek i odrobinki miodu... lub dodatkiem orzechów włoskich, gorgonzoli i świeżo mielonego pieprzu... Małe wielkie przyjemności JESIENNO - zimowe.
Specjalnie na okoliczność pierwszych JESIENNYCH chwil zrobiłam maleńki drobiazg.
Albumik całkiem od serca:-)
Dla tych, którzy boleją nad odejściem lata:-),
ale i
dla tych, którzy co roku od nowa zakochują się w JESIENI:-)
oraz
dla tych, których proszę o wybaczenie, że tak strasznie cieszę się z JESIENI,
a którym doskwierają deszcze, wiatry, chłody i szybkie zmierzchy,
a za co ja lubię JESIEŃ...
Specjalnie dla Was wychałturzyłam,
jeszcze w ostatni letni dzień,
albumik serdeczny
o wymiarach 13,5 na 13,5 cm,
11 twardych kartoników beermatowych,
pomalowany białą farbą lateksową,
popieczątkąwany,
lekko wyszudrany, a i postarzony,
z okładką pełną serduszek.
Jeśli znajdzie się Ktoś Chętny
do stania się
właścicielem albumiku całkiem od serca,
wychałturkowanego z okazji
pierwszego dnia JESIENI,
bardzo proszę jedynie o informację w komentarzu:-)
Dzisiaj:-)
A późną nocą,
dziś,
ciągle jeszcze w pierwszy dzień JESIENI,
wylosuję i obwieszczę do kogo poleci albumik.
(Z przyczyn technicznych wyleci on zaraz po 25 września, ale na pewno wyleci i dotrze.)
Myślę sobie, że Tygrysiarz też lubi jesień.
Wpada w bardziej filozoficzny nastrój niż zazwyczaj,
godzinami przesiaduje na parapecie i kontempluje świat, staje się przytulniasta.
A wieczorami wpycha się pod koce, kołdry i poduszki.
Ach, te białe wąsiki do wykochania:-) :-) :-)
Życzymy Wam pięknej JESIENI:-)
Edyta z Kubkiem Kawy and Tiger The Cat:-)
P.S. Tak trochę nie wiem, czy w dobry dzień obwieszczam JESIEŃ. Hmmm... W telewizji i w radio trąbią, że to właśnie dziś, w niedzielę. A w moim kalendarzu w kuchni JESIEŃ zaczyna się w poniedziałek. Ale, wobec wątpliwości, przyjęłam tą bardziej optymistyczną dla mnie wersję. Zawsze to JESIEŃ już i teraz!
Jeszcze jedno P.S. Pamiętacie "Filipinkę" i jej wspaniałą czarną stronę? Wiele lat temu przeczytałam tam liścik od czytelniczki. Wraca on do mnie zawsze ilekroć widzę jabłka lub gruszki.
Było tam coś w tym rodzaju: mój kolega wszedł do pokoju, w którym na stole leżały obok siebie gruszka i jabłko. Zatrzymał się i powiedział z zachwytem w głosie "Sam seks...".
Szalenie mi się spodobało. Chyba dlatego pamiętam do dziś. Tak spokojnie zmysłowe.
Tak wiem, wiem... Znowu powinnam powtórzyć: ale czasami jestem walnięta! :-) :-)
Było tam coś w tym rodzaju: mój kolega wszedł do pokoju, w którym na stole leżały obok siebie gruszka i jabłko. Zatrzymał się i powiedział z zachwytem w głosie "Sam seks...".
Szalenie mi się spodobało. Chyba dlatego pamiętam do dziś. Tak spokojnie zmysłowe.
Tak wiem, wiem... Znowu powinnam powtórzyć: ale czasami jestem walnięta! :-) :-)
O matko jaki piękny miałabym prezent dla mojej córuni,której nie widziałam na żywo 6 miesięcy i jeszcze 2 zejdzie zanim ją uściskam:))pozdrawiam
OdpowiedzUsuńalbumik śliczny:) słonecznej jesieni życzę:)
OdpowiedzUsuńDomyślam się że na albumik szans już nie ma :( a jest cudny, delikatny, bardzo fajny pomysł. Ja niestety nie cieszę sie z jesieni... od kilku dni jest mi już notorycznie zimno - i tak będzie do poznej wiosny, ciągle jestem śpiąca i nie w humorze. Oczywiście takie smakowite owocki poprawiają nastrój na czas jakiś, za krótki jednak by lubić jesień :(
OdpowiedzUsuńLubię tę porę roku w Krakowie. Miasto wtedy odsłania niewidoczne dotąd fragmenty, parki stają się ładniejsze niż kiedykolwiek :)
OdpowiedzUsuńja tam wolę lato :P
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Lubię jesień. I jesienne spacery. Zbieranie liści. I gruszki też lubię. I te ostatnie ogniska na ogródku, kiedy już robi się zimno i trzeba mocno przysunąć się do ognia, opatulając wcześniej kocem ciepłym. I... jeszcze lubię zapach jesiennego powietrza. Nie zimowy jeszcze, ale już taki... INNY... ;)
OdpowiedzUsuńp.s.
Albumik w swej prostocie cuuuudny!
Cudny wpis!
OdpowiedzUsuńKocham wrzesień, troszkę lata, troszkę jesieni!
CHCĘ! - notesik oczywiście!
Każdy z nas jest walnięty, Ty na pewno nie bardziej niż ja! ;D
OdpowiedzUsuńTwój serdeczny albumik jest prześliczny, jak w każdym Twoim "notesowym" dziele się zakochuję. Ustawiam się w kolejce, tutaj zawsze miło poczekać, choćby nic się nie trafiło ;)
Album super! Jak zawsze zresztą :) I wiesz co? Zastanawiam się jakby Ci wyszedł taki delikatny ?:) Bez mdiów i farb i stempli hmmm ?:) Już jesień? omgggg :( Winter is coming - czy jakoś tak :)
OdpowiedzUsuńKażdy z Twoich albumów to dzieło Sztuki...
OdpowiedzUsuńJeden mam już co prawda obiecany i... możesz pomyśleć, że jestem zachłanna albo samolubna albo... no możesz sobie pomyśleć co tylko chcesz ;-))) ale jest tak piękny, że stanę do kolejni - niech los zdecyduje (a los i tak mnie nie lubi ;-))) )
Co do smaku tych "brzydkich" gruszek to też go pamiętam... U dziadków na ogrodzie była taka grusza..Ogromne drzewo... a z niego spadłąy takie brzydkie gruszki - plamiaste, chropowate... ale ten smak... ehh... rozmarzyłam się... rozmarzyłam...spomnieniami w przeszłość zawędrowałam...
Ja z jesiennym postem uparcie do jutra zaczekam ;-)))
Dziś słonecznej niedzieli życzę ;-)))
Każdy by chciał taki" wyszudrany" notesik.Je też!
OdpowiedzUsuńWitam jesień pstrykami georginiowego poletka mojego Męża. Dam posta, a jakże!
Buziaki dla PIERWSZEJ JESIENNEJ DAMY!
Wspaniały jesienny notes..taki wyszukany, taki ciepły, taki piękny..Wspaniały..Chciałabym, chciała...chciałabym:)Smak gruszek i jabłek..uwielbiam..ostatnio w racuchach, nawet jesli owoce nie są pierwszej jakosci..mozna zrobic arcydzieło dla ...brzucha :d
OdpowiedzUsuńAlbumik wspaniały !!!
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda z tymi stemplami w środku.
Ale najbardzie spodobała mi się serduchowa okładka ;)
Kolejka już duża, tak więc raczej już się nie załapię.
Jesień... ach ta jesień.....
Chłodzik na dworze, spadające liście.
Spacerki we dwoje po parku, wtuleni.....
Oj, oj..... rozmarzyłem się......
Pozdrawiam i życzę miłej reszty niedzielki :)
Ja poodpoczywam po pracy :D
To prawdziwe dzieło sztuki:) Kolorki bardzo przypadły mi do gustu:) Pozdrawiam jesiennie:)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że chcuałabym takie cudo;) Album na wspomnienia mojego Kochanego Synusia
OdpowiedzUsuńAlbum wspomnień
Chwila zadumy, chwila pięknych wspomnień
każda strona przekładana powoli
na każdej coś się dzieje
ile ciepła wypływa, ile wspomnień powraca
w albumie, zdjęć masa...
kolorowe czarno- białe
odradzają chwile wspaniałe
ten uśmiech, ta minka w grymasie,
pomaga powrócić do lat przeszłości
gładzę ręką po postaciach
które już odeszły, chcąc poczuć bliskość
wnętrze poruszają obrazy emocji
ta twarz, to miejsce szczególne
jakże chciałabym tam powrócić,
na nowo spojrzeć w oczy
czas nie istnieje
gra muzyka i jest tak przytulnie
godzinami przeglądam po kolei albumy
uwielbiam każde moje zdjęcie
każde zdjęcie inaczej
Wiersz Wisławy Szymborskiej "Album"
OdpowiedzUsuńAlbum
Nikt w rodzinie nie umarł z miłości.
Co tam było to było, ale nic dla mitu.
Romeowie gruźlicy? Julie dyfrerytu?
Niektórzy wręcz dożyli zgrzybiałej starości.
Żadnej ofiary braku odpowiedzi
na list pokropiony łzami!
Zawsze w końcu zjawiali się sąsiedzi
z różami i binokularami.
Żadnego zaduszenia w stylowej szafie,
kiedy to raptem wraca mąż kochanki!
Nikomu te sznurówki, mantylki firanki, falbanki
nie przeszkodziły wejść na fotografię.
I nigdy w duszy piekielnego Boscha!
I nigdy z pistoletem do ogrodu!
(Konali z kulą w czaszce, ale z innego powodu
i na polowych noszach)
Nawet ta, z ekstatycznym kokiem
i oczami podkutymi jak po balu,
odpłynęła wielkim krwotokiem
nie do ciebie, danserze, i nie z żalu.
Może ktoś, dawniej, przed dagerotypem -
ale z tych, co w albumie, nikt, o ile wiem.
Rozśmieszały się smutki, leciał dzień za dniem,
a oni, pocieszeni, znikali na grypę.
Prześliczny album, taki delikatny, subtelny, w kolorach jesieni, po prostu cudny...jesień, jesień, jesień ach to Ty:) w oryginale jest co prawda wiosna ale dla mnie tak też jest dobrze. Lubię jesień bo kojarzy mi się z grzybobraniem, ze smakiem mufinek z jabłkami, z zapachem smażonych powideł śliwkowych, z zaprawami...Lubie jesień za jej inspirujące kolory:)
OdpowiedzUsuń